Wysłany: 01-08-2008, 12:11 w cieniu choroby Alzheimera
Witam to miłe co Napisałaś, bardzo długo szukałam forum na którym ludzie rozmawiają na temat tej choroby . Cieszy mnie że choć w ten sposób mogę rozmawiać, przed przeprowadzką do Mamy pracowałam w księgowości,po takim okresie przerwy nie mogę wrócić do zawodu,będę zaczynać swoje życie zawodowe od początku pomyślałam o zmianie zawodu na opiekuna (myślę że już nic innego nie potrafię robić)Gdy jadę na kontrolę z Mamą do przychodni Alzheimerowskiej jestem zaskoczona bo zawsze znajdzie się ktoś kto chce tabletki na "agresje"swojej mamy,ojca,teściowej Każdy powinien zadać sobie pytanie czy chciałby do końca swojego życia dostawać coraz większe dawki tabletek na uspokojenie?!
To tylko strach a nie agresja bo Nasi podopieczni nie poznają ,zapominają widzą coś co dla zdrowych jest nie grożne a Im wydaje się straszne !
Nikt nie potrafi przygotować się na ufajdaną łazienkę odchodami,na krzyk przy posiłkach na przekleństwa ,zmiany pieluch u dorosłego człowieka -Lekarze o tym nie mówią !
Opiekunowie są głową swoich chorych i to od nas zależy jakość życia Tych Biedaków
Witam. Jestem nowa na tym forum.
W swoim otoczeniu nie mam z kim pogadać na temat choroby A. i nie chcę o tym rozmawiać na żywo, nie umiem się przełamać.
U mojej mamy zdiagnozowano tą chorobę ponad rok temu.
Czuję się okropnie. Nie potrafię pogodzić się z tym, że moja mama choruje na A.
Niezwykle mądra, oczytana, sprawna - jeszcze nie tak dawno - osoba zamieniła się w bezradne, zagubione dziecko.
Nie radzę sobie z tym. Czasami mam wrażenie, że mama udaje, że tak tylko się wygłupia, ale ona się nie wygłupia. ONA JEST CHORA NA STRASZNĄ CHOROBĘ.
A my jesteśmy bezradni. Ta choroba się nie skończy, ona będzie się pogłębiać.
Mam poczucie winy z tego powodu, że nie potrafię zaakceptować choroby mamy, nie mogę w to uwierzyć.
Na co dzień opiekuję się nią brat. Ostatnio przez kilkanaście dni mama była u nas.
Kilka razy zdenerwowałam się na nią, mimo, że bardzo ją kocham i zawsze była mi bardzo bliską osobą.
Ile czasu musi upłynąć, by łatwiej było się pogodzić z faktem choroby?
Czy w ogóle jest to możliwe?
Libawa, nie sposób pogodzić się z tą chorobą. A nawet z czasem jest coraz gorzej i trudniej. Moja mama choruje na nią już prawie 20 lat (zdiagnozowano u niej Alzheimera w 1990 a pierwsze objawy miała kilka lat wcześniej) - zachorowała ok 50 roku życia. Przez cały ten czas moja mama jest w domu i praktycznie tylko ja się nią opiekuję. Dopóki żyła moja babcia i była w miarę sprawna mogłam liczyć na jej pomoc. W tej chwili moja mama nie mówi, ale jeszcze siedzi i chodzi choć już z trudnością ( trzeba ją ciągnąć za łokcie, żeby zrobiła kilka kroków).
Nie miej do siebie pretensji, że nie potrafisz pogodzić się z chorobą swojej mamy. Ja miałam to samo łącznie z buntem przeciwko Panu Bogu - a właściwie dalej mam do Niego żal, że zabrał mi mamę już za życia.
Życzę Ci dużo sił w zmaganiu się z tą najbardziej okrutną chorobą.
Jeżeli będziesz chciała porozmawiać - pisz śmiało.
Wysłany: 13-10-2008, 19:07 w cieniu choroby Alzheimera
Witam serdecznie Wszystkich ja "przerabiam" ten temat cały czas Moja Teściowa jest chora i ja się Nią zajmuje! Niestety Rodzina jest tak zła na cały Świat za to że właśnie Mama zachorowała że całkowicie zapomnieli o tym że Ona jeszcze żyje i jeszcze wszyscy powinniśmy ułatwić Jej ten czas który jeszcze z nami spędzi. Od kilku ładnych lat niczym innym się nie zajmuję opieka zajmuje mi całą dobę ale zbieram jak najwięcej wiedzy na temat tej choroby, Mama jest w 3 ostatnim etapie już nie wychodzi z domu ale dzięki psiakowi opnowałam ataki agresji a raczej strachu i przynajmniej od ponad roku Mama jest spokojna choroba postępuje ale jakość życia Mamy jest inna już bez strachu.
Niestety o Opiekunach zapomina się o ich bolączkach i potrzebach i niestety zwykle kończy się tym że jedna osoba robi wszystko i nie może zwyczajnie odpocząć więc złość,flustracja, zmęczenie i "obraza na samego Pana Boga"jest na porządku dziennym. Jeśli ktoś chce ze mną pogadać na gg to mój nr 13707691
U nas jest tak, że brat najwięcej zajmuje się Mamą, bo mieszka z nią. Ja kiedy tylko mogę zabieram mamę do siebie - mieszkam daleko od domu rodzinnego.
Ostatnio jednak zabieranie mamy staje się coraz trudniejsze, gdyż bardzo źle znosi długą podróż. Będąc u nas całkowicie gubi się. Nie zna mieszkania, tak jak swojego.
Najlepiej jednak czuje się w swoim domu. Dlatego też jeśli mogę jeżdżę tam na kilka, kilkanaście dni.
Jakie leki biorą Wasze Mamy? Mojej lekarz przepisał Yasnal i jeszcze jeden na K, nie pamiętam nazwy.
Basik, netka chętnie pogadam tu na forum i na gg. Mój numer to 1237014.
Pozdrawiam wszystkich
Witajcie.Mnie też dotyczy ten problem...Niedawno byłam z babcią u lekarza i zdiagnozowano zespół otępienia w II jego fazie..a tydzień temu odczuliśmy jego skutki na własnej skórze..Babia zaczyna opowiadac wokół ,że bierzemy jej pieniądze-i jest tak uparta,tak w to wierzy,że nie da jej sie wytłumaczyć..to był dla nas szok..a jak pomyśle co dopiero przede mną to...:( najgorsze jest to,że boje sie o rodziców-nie chcę żeby ta choroba sprawiła,że nie będą mieli nic z życia tylko opieke nad babcią,boje sie że to ich wykończy..jak sobie poradzić z tym,jak opiekować sie bliską osobą ale też umieć żyć,cieszyć sie z życia???
Witam Was serdecznie , Mamcia od 6.05.09 jest leżąca ; 8.05.09 był u nas lekarz rodzinny stwierdził stan agonalny .
Ale myślę że to był jakiś poważny kryzys bo Mamcia nawet nie przełykała teraz rano karmę ją z butelki ,daję napoje dla chorych leżących (są dostępne w aptekach)robię masaże no i to wszystko chyba Jej pomogło bo do obiadu wstaje i je przy stole tak też jest z kolacją (ale niestety nie zawsze )W poniedziałek Będzie lekarz specjalista zobaczymy co powie .Korzystam ze specjalistycznych kosmetyków dla osób leżących to bardzo Mamie pomaga ale nie mam łóżka szpitalnego w domu kiedyś słyszałam o hospicjach z których można takie łóżko wypożyczyć i podpisuje się umowę dotyczącą opieki lekarskiej i pielęgniarskiej.
Lekarka która była mówiła o szpitalu ale Mamcia przecież płuca ma zdrowe, nie ma zapalenia pęcherza nie jest przeziębiona , serce ma zdrowe i nie ma odleżyn więc na diabła Jej szpital. Jest w domu ,opiekuje się Nią od 2005r i dopiero w tym roku stałą się leżąca (to trwa od 6-10 lat.
Może ktoś słyszał o czymś takim mieszkamy jakieś 30km. od Warszawy i teraz przydałby mi się :lekarz na telefon raz na jakiś czas pielęgniarka i łóżko szpitalne bo niestety tracę siły i jestem w domu sama Syn Mamci wraca późno, lub po 2 tygodniach . Wiem że jeśli przetrwałam z Mamcią tyle to wytrwam jeszcze trochę a oddanie Jej teraz do szpitala = śmiercią w jedną dobę . Jeśli ktoś ma jakieś adresy z okolic Warszawy o takich Hospicjach proszę do mnie napisać będę bardzo wdzięczna .
Pozdrawiam
Witam Wszystkich serdecznie , zaczęłam pisać blog: http://alzheimeregzaminzzycia.blogspot.com/ ,chyba to jest sposób na poradzenie sobie ze sobą, Niestety jeszcze nie rozpracowałąm jak zrobić żeb był widoczny w wyszukiwarce Google .
Może Ci którzy będą czytać znajdą jakieś podpowiedzi dzięki którym będą mogli lepiej radzić sobie z Własnymi podopiecznymi i z własnymi kłopotami . Pozdrawiam serdecznie Wszystkich .
_________________ Basik
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Ptak 31-05-2009, 15:56, w całości zmieniany 1 raz
Witam serdecznie , ha zdaża mi się ostatnio głośno myśleć , dzięki za podpowiedz (mam chwilę i zaczęłam to rozpracowywać )więc może dzięki udostępnieniu tego bloga ktoś znajdzie dla siebie rozwiązanie bo to wszystko jest bardzo indywidualne i nie ma dobrej recepty ani złotego środka na bolączki dnia powszechnego.Pozdrawiam Basik
opiekujemy się z żoną moją mamą która ma 85 lat.pomocy nie mamy od nikogo a zwłaszcza od rodziny.mieszkamy i prowadzimy gosp. rolne po rodzicach.rodzeństwo było w stosunku do nas bardzo przchylne kiedy organizowaliśmy u siebie święta,mleko, mięso i płody rolne szły do Nich do miasta, szeroką rzeką. nie piszę tego aby litować się nad sobą. jestem dumny z tego że swoje obowiązki wraz z żoną, wobec swoich rodziców wypełniamy jak należy.do wszystkich tych którzy opiekują się chorymi na A.-po wszystkim zostanie wam tylko satysfakcja.
Witam serdecznie CYBORG10
to tak niestety jest że gdy choroba dopada i trzeba się zająć to pomimo pełnego domu okazuje się ze człowiek zostaje sam jak palec i tylko na sobie może polegać .
Święte słowa - mieć satysfakcję bo dług wdzięczności wobec Rodzicieli jest spłacony -sumienie spokojne to nie istotne czy matka , ojciec rodzeni czy teściowie jest potrzeba to trzeba zająć się i już . Ja co drugi dzień staram się wchodzić na forum.alzheimer. ;na forum oaza jest dostępny mój e-mail Gdybyście chcieli porozmawiać czegoś więcej się dowiedzieć Napiszcie do mnie odpowiem zawsze (ale z poślizgiem bo czasu nie zawsze mam ale odpowiadam zawsze )
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia i wytrwałości
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach